piątek, 3 czerwca 2016

Rozdział 30.

Weszłam do pustego mieszkania. Położyłam walizkę na podłodze i zamknęłam drzwi. Wzięłam głęboki oddech, przypominając sobie wszystkie chwile spędzone z Niall'em. Skierowałam się do kuchni. Nalałam sobie do szklanki zimnej wody z kranu i wypiłam. Serce biło mi tak mocno ze zdenerwowania. Zerknęłam do telefonu. Żadnych nowych wiadomości i połączeń. Napisałam do mamy, że dotarłam bezpiecznie do celu. Przy okazji zapisałam sobie numer Dylan'a. Skoro on kontaktuje się z Horanem, to może być kluczowym elementem w rozwiązaniu zagadki, gdzie jest Niall. Być może jest w Manchesterze. Musiał wytłumaczyć wszystko O'brienowi, a blondyn nie jest typem, który załatwia takie rzeczy przez telefon. Jest zatem nadzieja, że zastanę go tutaj. Postanowiłam iść do jego pokoju. Wiedziałam, że go tam nie znajdę. Zajrzałam do jego szafek. Zniknęło sporo ciuchów, ale reszta została. Być może po nie wróci. Ale nie mam zamiaru siedzieć w domu przez kilka tygodni, czekając aż je odbierze. Muszę działać. Jutro muszę zobaczyć się z Dylanem. On będzie w stanie mi to wszystko wytłumaczyć. A przynajmniej spróbuję go namówić do powiedzenia mi jakichkolwiek informacji.  Położyłam się na jego łóżku i zamknęłam oczy. Potrzebuję odpocząć od tego wszystkiego. Dlaczego nie mogę mieć normalnego życia? Powinnam spędzać teraz czas w Londynie pakując się do wyjazdu z rodzicami nad morze. Wzięłabym ze sobą Niall'a i moglibyśmy być ze sobą rozkoszując się pięknymi widokami. Ale nie. Ja musiałam stać się celem jakiegoś australijskiego gangstera, który próbuje zniszczyć życie Niall'owi. Wpakowałam się w to całe gówno w dzień, w którym pierwszy raz spotkałam Arthura, który, jak się okazuje, jest teraz martwy. I może Horan ma rację. Gdyby nie on, nie miałabym teraz takich problemów, jak uciekanie przed chorym zabójcą.

~~~

Po zjedzeniu kolacji, którą była zamówiona pizza, bo nasza lodówka świeciła pustkami, postanowiłam wyjść z domu. Jest piątek więc Luke powinien mieć występ w pubie. Jestem ciekawa, jak teraz brzmią. Nie słyszałam ich od dłuższego czasu, bo przez szkołę i aktualne wakacje nie miałam czasu wpaść do nich nawet na kilka minut. Nie mogę się doczekać reakcji Luke'a. Ona może mi pomóc z moim australijskim prześladowcą. Może to będzie dobra okazja, żeby podpytać Luke'a o jego przeszłość. W sumie nie wiem o niej nic. Czas poznać swojego chłopaka. Przebrałam się w świeże ciuchy i wyszłam z domu. Byłam na miejscu po 15 minutach. Nie chciałam się rzucać w oczy i być zauważona przez któregoś z chłopaków, więc usiadłam przy stoliku w kacie najbardziej oddalonym od sceny. Zerknęłam na telefon. Do koncertu zostało jakieś 10 minut. Podeszła do mnie kelnerka, u której zamówiłam kawę. Czekałam na nią przez jakieś 5 minut, co było nie do zniesienia, bo nie wierzę, że robiła kawę przez taki kawał czasu. Spojrzałam w stronę sceny, na której już stała perkusja Ashtona.
-Nie powinnaś chyba spędzać tutaj sama wieczoru. - powiedział głos zza moich pleców. Przestraszyłam się, kiedy nagle ktoś do mnie dołączył. Obejrzałam się i zobaczyłam uśmiechniętego Dylana z moją kawą. Postawił ją przede mną i usiadł na miejscu obok. - Ale masz szczęście, jestem tu, żebyś nie zanudziła się na śmierć w tej knajpie.
-Więc zamiast australijskiego zabójcy, teraz śledzisz mnie ty, huh? - zapytałam.
-Coś w tym stylu. - zaśmiał się brunet. - Swoją drogą, czemu akurat to miejsce? Myślałem, że wolisz spokojniejsze miejsca, a nie jakieś pijackie puby, w których napalone studentki rzucają się do gardeł jakimś przystojniakom z zespołu.
-Skąd wiesz, że nie jestem tą napaloną studentką? - zaczęłam się z nim droczyć.
-Proszę cię. - prychnął. - Nie uwierzę w to, że podejdziesz do sceny i zaczniesz ślinić się na ich widok z myślą, że kiedyś jeden z nich będzie twój. - zaśmiał się.
-Widocznie jeszcze mało mnie znasz. - puściłam mu oczko. Światła na scenie się zapaliły. Zobaczyłam jak chłopaki weszli na scenę i po krótkim przywitaniu zaczęli grać.
-Więc dlaczego tu jesteś? - spytał O'brien, przekrzykując muzykę. Wpatrywałam się w Luke'a i nawet nie spojrzałam w stronę mojego rozmówcy. To było dziwnie dobrze zobaczyć chłopaka, który spełniał swoje marzenia. Nie był wplątany w to wszystko, co działo się w moim życiu i mógł w pełni robić to, co kochał. Poczułam zazdrość.
-Mogę chyba przyjść i popatrzyć, jak mój chłopak śpiewa, co nie? - powiedziałam uśmiechając się pod nosem.
-Czekaj, co?! Chłopak?! Niall o nim wie? - zaczął zadawać pytania.
-Tak. To wszystko jest skomplikowane, ale jestem z tym blondynem z gitarą.
-Wow. - powiedział zaskoczony. - Byłem pewny, że coś łączy cię z Horanem.
-Bo łączy. Widzisz, dlatego to jest skomplikowane. - spojrzałam w stronę Dylan'a. - Jestem z Luke'iem, mimo że wciąż kocham Niall'a. Okazuje się, że przez niego ktoś próbuje mnie zabić, o czym mój chłopak nie ma pojęcia. Ten Brown, którego zastępujesz w śledzeniu mnie jest z Australii, tak jak Luke i nie jestem pewna, czy to przypadek. Dlatego siedzę teraz tutaj, o czym mój chłopak nie wie, żeby trochę poobserwować jego towarzystwo i po koncercie zapytać go, czy zna niejakiego Tylera Browna. Mam nadzieję, że coś z niego wyciągnę. I na szczęście pojawiłeś się tutaj ty, który w razie jakichkolwiek komplikacji pomożesz mi. No i liczę, że powiesz mi cokolwiek na temat tego, gdzie znajduje się Niall. - opowiedziałam mu historię z ogromnym spokojem, co było do mnie całkiem niepodobne. Może czas zacząć grać bardziej odważną niż jestem.
-Po pierwsze: wow, jesteś suką. Złamiesz serce i Luke'owi, i Niall'owi. - zaśmiał się.
-Auć.
-Po drugie: masz całkiem dobry plan, jak na tak niewinnie wyglądającą dziewczynę. - uśmiechnął się do mnie. - Widzę, że się dogadamy. Powiem ci, ale jutro w spokojniejszym miejscu. - uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam jego gest.
Wróciłam do oglądania koncertu, którego resztę obejrzeliśmy w ciszy. Uśmiechałam się, co jakiś czas widząc jak Luke zatraca się w grze. Może Dylan ma rację. Jestem suką. jestem bipolarna. Raz chcę Niall'a, raz Luke'a. Z każdym z nich łączy mnie coś specjalnego. Ale czy to, co jest między mną a Luke'iem to miłość. Nie wydaje mi się.
-Teraz zagramy naprawdę wyjątkową piosenkę. Przynajmniej jest wyjątkowa dla mnie. - zaśmiał się Luke. - Nie gramy jej zbyt często, ale mamy chęć ją zagrać dzisiaj. Przedostatnia piosenka na dzisiaj. Wrapped around your finger. - powiedział i zaczęli grać pierwsze dźwięki. Po ciele przeszedł mnie dreszcz. Od tej piosenki wszystko się zaczęło. Wtedy myślałam, że Luke jest dla mnie najważniejszy. Ile zmieniło się w ciągu kilku miesięcy. Tak, ciągle jest dla mnie ważny, ale nie w ten sam sposób, co na początku. Mimo to, ta piosenka ciągle przywołuje we mnie te dobre uczucia. Mam do niej sentyment, którego się nigdy nie pozbędę. Przez cały utwór wpatrywałam się w mojego chłopaka i naprawdę chciałam do niego teraz podejść, przytulić i poprosić, żeby zapewnił mnie, że wszystko będzie dobrze i że Niall wróci. Zagrali jeszcze jedną piosenkę i zeszli ze sceny. Od razu podeszła grupka dziewczyn, które zaczęły prosić o zdjęcia i ewidentnie za bardzo zbliżały się do chłopaków. Nie wierzę, że jestem zazdrosna.
-Ok, idę do Luke'a. Nie wiem jak zareaguje na to, co chcę mu powiedzieć, więc proszę cię, bądź w pobliżu. - powiedziałam do Dylana, na co on skinął głową. Więc zaczynamy. Skierowałam się w stronę baru, przy którym stał chłopak otoczony grupką dziewczyn. Och, na litość Boską, odczepcie się od niego. Usiadłam na krześle barowym jakiś metr od niego, a on nawet mnie nie zauważył. Odwróciłam się do niego i wyjęłam telefon z ręki.

Ja: A ze mną zrobisz sobie zdjęcie, Hemmings? ;)

Wysłałam wiadomość. Chłopak przeprosił na moment "napalone studentki" i odczytał wiadomość. Zaczął rozglądać się dookoła.
-Lukey. - powiedziałam i uśmiechnęłam się widząc, że mnie zauważył. Wielki uśmiech, który pojawił się na jego twarzy zniknął po dłuższej chwili. Chyba był zdenerwowany. To nie była reakcja, której oczekiwałam. Podszedł do mnie i kładąc swoje dłonie na mojej twarzy, pocałował mnie. Tylko dlaczego miałam wrażenie, że całuje mnie tak po raz ostatni?
-Jenny... - wyszeptał. - Co Ty tu robisz sama? Nie powinnaś być z Niall'em? - zapytał nerwowo.
-Och tak, ciebie też dobrze widzieć. - uśmiechnęłam się ironicznie. Coś jest nie tak.
-Jenny, proszę cię. Nie czas na żarty. Wróć do mieszkania, zadzwonię po Niall'a, żeby po ciebie przyjechał. - odsunął się ode mnie.
-Po pierwsze: czemu zachowujesz się, jakby ktoś miał mnie zabić? - zapytałam dopiero po chwili wyczuwając ironię w tym, co właśnie powiedziałam. - A po drugie: Niall'a nie ma, zniknął.
-Co?! Jak to Nialla nie ma? - zdziwił się.
-Po prostu. Wyjechał. Przepadł. Nie wiem, gdzie on teraz jest. - wzruszyłam ramionami zdziwiona, w jaki łatwy sposób potrafię o tym mówić.
-Musisz wrócić do siebie. Nie jesteś tu bezpieczna. - powiedział łapiąc mnie za ramię. Chciałam, żeby zabrał tą rękę, złapał mnie za mocno.
-Co z tobą nie tak?! - zapytałam tak, że kilka osób odwróciło się w naszą stronę. Poczułam jak ktoś spycha ze mnie rękę Hemmingsa.
-Jakiś problem? - och, dziękuję Dylan, że tutaj jesteś.
-Kto to jest? - zapytał mnie Luke.
-Kolega Niall'a, który potrafi mi wytłumaczyć, co się dzieje. - powiedziałam schodząc z krzesełka. Zabrałam swój telefon i wyszłam z lokalu. Oparłam się o ścianę i wzięłam głęboki oddech. Po chwili dołączył do mnie Dylan.
-Wszystko ok? - spytał delikatnie.
-Poza tym, że ktoś chce mnie zabić, Niall zniknął, a Luke mówi mi, że nie jestem bezpieczna, to tak. Wszystko ok. - powiedziałam. W moich oczach zaczęły zbierać się łzy. Mam dość.
-Wszystko się ułoży. Razem damy radę, nie? - powiedział. - Najwyżej zabiją nas obydwoje, nie będziesz musiała się ze mną dłużej męczyć. - zaśmiał się i przytulił mnie do siebie.
-Masz dziwne poczucie humoru, skoro cię to śmieszy. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Ale dzięki temu jestem jedyny w swoim rodzaju. - ścisnął mnie mocniej.

~~~

Po całej tej głupiej sytuacji w pubie, będąc już w domu dostałam mnóstwo wiadomości od Luke'a z przeprosinami i zapewnieniami, że wytłumaczy mi wszystko na spokojnie. Nie wiem, czy chcę go wysłuchać, ale będę zmuszona, jeśli chcę zrozumieć o co chodzi w tym całym zamieszaniu. Dobrze, że był ze mną Dylan. Nie wiem dlaczego chce mi tak bezinteresownie pomagać, ale wiem, że mogę na niego liczyć. Praktycznie go nie znam, nie licząc dawnej imprezy, ale wiem, że jest tu dla mnie, tak jak był dla mnie Niall. Zawsze i wszędzie. Nawet ludzie, których nazywam przyjaciółmi nie interesują się tym, co dzieje się u mnie, czy u Nialla. Nie kontaktowałam się z Katy czy z Louis'em od końca wakacji. Najwidoczniej nasze drogi po części się rozeszły. Nalałam sobie do wanny gorącej wody i wzięłam dość długą kąpiel. Była już prawie północ, ale mi nie chciało się spać. Zbyt dużo się działo, zbyt wiele emocji zbierałam w sobie. Po skończonej kąpieli, ubrałam się w pidżamę i postanowiłam położyć się na łóżko. Nie zwróciłam nawet uwagi na to, że od razu skierowałam się do pokoju Niall'a. Chociaż będę mogła poczuć go przez zapach jego pościeli. Już prawie zasypiałam, kiedy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Minęła chwila zanim odebrałam telefon.

-Niall?


***
Ok, oczywiście nie mam czasu na pisanie rozdziałów, ale do tego pewnie się przyzwyczailiście. Dzisiaj chyba rekordowa liczba słów: ponad 1,7 tys. Brawo ja. Nie wiem, co o nim sądzicie. Siedziałam nad nim ponad 2 godziny. Dawno nie pisało mi się z aż taką trudnością. Nawet nie mam ochoty go sprawdzać.
Jak podoba Wam się postać Dylan'a? Osobiście go uwielbiam. :) Mam nadzieję, że przywitacie go miło. :P
Do usłyszenia wkrótce! Komentujcie! xx

poniedziałek, 16 maja 2016

Rozdział 29.

Siedziałam w pociągu prowadzącym mnie do Manchesteru. Oparłam głowę o szybę i przeglądałam się widokom za oknem. Wszystko było zamazane przez prędkość z jaką się poruszaliśmy. Co jakiś czas konduktor zatrzymywał pojazd na stacji. Co chwila przewijali się w moim wagonie różni ludzie. Młodzi. Starsi. Samotni. W grupach. Tylko ja i starsza pani siedząca na przeciwko mnie wciąż tkwiłyśmy w tych samych miejscach.

Don't wanna cry but I break that way.

Wsłuchiwałam się w kolejne słowa piosenki, które idealnie odzwierciedlały to, co aktualnie dzieje się w moim umyśle.

Where's my love?

I'm searching high, I'm searching low in the night.

Jadę tam. Jadę tam po to, żeby go szukać. Nie jestem pewna, czy on tam będzie, ale chcę to sprawdzić. Nie poddam się tak łatwo. Może nawet porwać mnie ten cholerny Tyler bylebym mogła zobaczyć Nialla. Ja wiem, że on i tak będzie szukał Browna.

I got a fear, oh in my blood.

Boję się o niego. I najbardziej na świecie pragnę, żeby nic mu się nie stało. Jest jedną z najważniejszych osób w moim cholernie trudnym życiu i modlę się o to, żeby wyszedł z tego bez szwanku.

If you're there I bleed the same.

Nie daruję sobie, jeżeli stanie mu się krzywda. Będę cierpieć tak samo, jak on. Niezależnie od wszystkiego łączy nas ta specjalna więź, której nie jestem w stanie zrozumieć. Jest mi cholernie bliski, jest moim najlepszym przyjacielem. Chcę go przytulać. Chcę go wspierać. Chcę móc rozmawiać z nim dzień i noc. Chcę opowiadać mu, jak minął mi dzień. Chcę przy nim płakać. Chcę się z nim kłócić. Chcę przy nim być. Być tak blisko, żebym widziała w nim cały mój świat. Ale on już stał się moim światem. Przyjeżdżając do Manchesteru chciałam zapomnieć. Ale, gdy on tu przyjechał, a ja mu wybaczyłam, podświadomie wpuściłam go ponownie do mojego serca. I nawet jeśli byłam w związku z Luke'iem to i tak nie mogłam pokochać go tak, jak kochałam Niall'a. To, co łączyło mnie z Hemmingsem było skomplikowane. Też jest dla mnie ważny i naprawdę zależy mi na jego szczęściu, ale nie jestem pewna, czy znajdzie to szczęście przy moim boku. Nie jestem dla niego odpowiednią dziewczyną. Zamiast go wspierać i być przy nim, to spędzam czas z Horanem. Nie wspominając o tym, że się całowaliśmy. To była zdrada, a ja nie miałam wyrzutów sumienia, bo to było najlepsze uczucie na świecie. Czuję się okropnie, bo nie żałuję ani jednej chwili. Mimo że nie pamiętam prawie nic z tego wieczoru to i tak jestem przekonana, że to był najlepszy wieczór w moim życiu.

Did you run away? I don't need to know.

Wiem, że Niall wyjechał tylko ze względu na moje bezpieczeństwo. Ale jak miałam czuć się bezpieczna, kiedy tylko on mógł mi je zapewnić? Nie wiedziałam komu mogę zaufać. Wszyscy, którzy ostatnio pojawili się w moim życiu byli podejrzani o współpracę z Brownem. Nie byłam pewna nawet co do mojego chłopaka, który tak jak ten gangster pochodzi z Australii. Teraz wszędzie doszukiwałam się drugiego dna. Dlatego nie miałam zamiaru mówić Luke'owi o tym, co się dzieje. Najchętniej uniknęłabym z nim spotkania, ale wiem, że jest to niemożliwe. Nie mogę ukryć się w swoim mieszkaniu. Muszę działać.

If you ran away, come back home.

Chcę, żeby on wrócił. Próbowałam do niego dzwonić, ale odrzucał moje połączenia. Nie oddzwonił. Nie odpisał. Po prostu zniknął. Zapadł się pod ziemię. A ja byłam gotowa zejść do samego piekła, żeby go odzyskać. Chcę, żeby znowu był przy mnie. Chcę, żebyśmy byli szczęśliwi. Bo nawet jeśli ten cholerny Tyler chciałby mnie zabić, to wiem, że razem dalibyśmy sobie z nim radę. Razem. Nie osobno.

Just come home.

~~~

Machnęłam ręką widząc zbliżającą się taksówkę. Jakieś 5 minut wcześniej wyszłam z pociągu i czekałam, aż w końcu jakiś kierowca zlituje się nade mną i nie będzie kazał mi targać ze sobą moich bagaży. Na szczęście jeden z nich okazał się dobroduszny i zatrzymał pojazd przed moim nosem.
-Jenny? - zapytał mnie ktoś, gdy już miałam wchodzić do taksówki. Odwróciłam się w stronę rozmówcy i zmarszczyłam brwi.
-Umm..., znamy się? - spytałam niepewnie. Kojarzyłam skądś tego bruneta, ale za cholerę nie wiedziałam skąd.
-Tak myślałem, że mnie nie zapamiętasz. Tańczyliśmy razem na jednej z imprez i trochę sobie rozmawialiśmy. Potem w akademiku był koncert One Direction i się zmyłaś z Niall'em. - wytłumaczył, a ja przypomniałam sobie jego osobę. Był wtedy naprawdę miły i może to śmiesznie zabrzmi, ale polubiłam go wtedy mimo że znaliśmy się jakieś 30 minut.
-Dylan, racja? - uśmiechnęłam się do niego, nawet jeśli nie miałam na to najmniejszej ochoty. Chciałam po prostu być uprzejma.
-A jednak pamiętasz. - zaśmiał się. - Słuchaj musimy się spotkać i pogadać, któregoś dnia. Masz mój numer telefonu i zadzwoń do mnie, kiedy tylko będziesz potrzebowała. - uśmiechnął się delikatnie i skinął głową, jakby chciał potwierdzić, że mogę mu zaufać. Podał mi kartkę z numerem i jego imieniem.
-Chwila... - powiedziałam. To podejrzane, że miał od razu zapisany swój numer i tak po prostu dał mi go po kilku miesiącach przerwy. A wcześniej ewidentnie wymienił imię Horana. Zaczynałam łączyć wątki. - Znasz Niall'a? - zapytałam. Ten nie odpowiedział. Przesunął się delikatnie do mnie, złapał mnie za ramię i nachylił się do mojego ucha.
-Spokojnie, będziesz bezpieczna. On o wszystko zadbał. - wyszeptał. Odsunął się ode mnie i rozejrzał dookoła, sprawdzając, czy ktoś nas przypadkiem nie obserwuje. - Pamiętaj, dzwoń. Będę w pobliżu. - powiedział i kiwnął w stronę kartki z jego numerem. Ścisnęłam ją mocniej w dłoni, upewniając się, że jej nie zgubię. Uśmiechnął się do mnie po raz kolejny i odszedł zostawiając mnie w totalnym osłupieniu. Co tu się do cholery dzieje?

***
I'M BACK! ...but Niall isn't. :c

Nie pisałam od jakiegoś miesiąca i ciężko było mi się za to wziąć, ale oficjalnie skończyłam matury i mam wakacje. :) Toteż postanowiłam dodać rozdział. Chciałabym zacząć publikować je regularnie, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Dajcie znać, czy Wam się podoba i zachęcijcie mnie jakoś np. hmm komentarzami :P
Love y'all! ❤
Tekst piosenki: SYML - Where's my love (pozdrawiam fanów Teen Wolfa :D)

niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 28.

Nie jestem w stanie powiedzieć, ile czasu siedziałam na tej podłodze. Podejrzewam, że Dean bał się do mnie podejść, bo wiedział w jakim stanie jestem. Nieruchomo gapiłam się w te cholerne drzwi, przez które On wyszedł. Znowu mnie opuścił. Zostawił mnie samą, pokruszoną na małe kawałeczki. Zrobił to po raz kolejny. Zniszczył mnie. Ile razy będę musiała jeszcze przez to przechodzić? Nie zniosę tego bólu po raz kolejny. Wybaczyłam mu jego zakład z Zayn'em. Ale nie wiem, czy będę w stanie wybaczyć mu to, co zrobił teraz. Wparował w moje życie bez zaproszenia. Zgodziłam się, żeby ponownie w nim zaistniał. Przypomniał mi, jak dobrze jest mieć go przy sobie, jak dobrze czuć jego bliskość. Rozbudził we mnie wszystkie zakopane emocje i uczucia, a teraz tak po prostu odszedł. Zostawił mnie dla mojego bezpieczeństwa? Gówno prawda! Bez niego grozi mi jeszcze więcej, nie ze strony Browna, tylko z samej siebie.
-Jenny, wstań. - wyszeptał przy moim uchu Dean. Nawet nie wiem, kiedy do mnie podszedł. Złapał moje ramiona i pomógł mi się podnieść. Gdy już byłam na swoich nogach, wtuliłam się w ciało bruneta. Poczułam, jak na początku się spiął, ale potem odwzajemnił mój uścisk. - Spokojnie, mała. - zaczął, głaszcząc mnie uspokajająco po głowie. - On wie co robi. Niedługo do ciebie wróci.
-Ale ja nie wiem, czy chcę, żeby on kiedykolwiek wracał. - powiedziałam bardziej do siebie niż do mojego towarzysza. - Mógłbyś odwieźć mnie do domu? Proszę.
-Jasne, daj mi minutkę. - powiedział, a ja wyszłam z jego domu, przez te same drzwi, przez które jeszcze jakiś czas temu przeszedł Niall Horan. Chłopak, o którym pora zapomnieć.

Po tym, jak Dean odwiózł mnie do domu, odbyłam z nim krótką rozmowę. Zapewnił mnie, że będzie miał mnie na oku. Niall'a też. Będziemy się ze sobą kontaktować, jeśli coś byłoby nie tak. Okazuje się, ze Knightley jest bardzo opiekuńczy i zaoferował mi nawet to, że będzie mógł być moim ochroniarzem. Podziękowałam mu za tą propozycję i obiecałam, że będę do niego dzwonić lub pisać, gdyby coś się działo. Wyszłam z samochodu i poszłam do mojego domu. Zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się do mojego pokoju. Położyłam się na łóżko i od razu w moich oczach pojawiły się łzy. Nagle ktoś wszedł do sypialni.
-Jenny, musimy porozmawiać. - powiedziała moja uśmiechnięta mama. Gdy tylko mnie zobaczyła, od razu zmieniła swoje podejście. - Córciu, co się stało? - spytała przejęta i usiadła obok mnie na łóżku.
-Nic, spokojnie. - odparłam, wycierając jedną łzę, która uwolniła się spod moich powiek.
-Chłopak?
-Tak. - wyszeptałam.
-Co Niall zrobił tym razem? - zapytała wprost.
-Co? Skąd wiesz, że chodzi właśnie o niego, a nie o Luke'a? - zdziwiłam się.
-Skarbie, znam cię na tyle dobrze, żeby wiedzieć, co łączy cię z Niall'em. Wybaczyłaś mu to, co zrobił dwa lata temu i jestem pewna, że cokolwiek zrobił teraz, i tak mu to wybaczysz.
-Dlaczego?
-Bo go kochasz. Może ty tego nie widzisz albo specjalnie się tego wypierasz. Tak, masz chłopaka, ale to nie jest to samo, co Niall, prawda? Widziałam cię z Luke'iem, widziałam cię też z Niall'em. Gdy tylko przebywasz w jego towarzystwie, jesteś tak rozpromieniona. Patrzycie na siebie, jakby świata poza wami nie było i to jest naprawdę piękne. Moglibyście zrobić dla siebie wszystko. Jestem pewna, że Niall oddałby za ciebie życie, gdyby zaszła taka potrzeba. - powiedziała, a mnie zatkało. Czy to prawda? Czy ja naprawdę kocham Horana? Czemu ludzie wiedzą o mnie więcej, niż ja sama wiem o sobie?
-Mamo, ale on mnie zostawił. Opuścił mnie teraz, kiedy najbardziej go potrzebuje.
-Widocznie miał jakiś ważny powód. Nie mylę się? - zapytała, a ja jej nie odpowiedziałam. Nie miała pojęcia o tym, co się dzieje w moim życiu, a potrafiła tak łatwo wszystko odgadnąć i mi doradzić. - Widzisz, czasami lepiej jest zostawić to, co kochamy, żeby o to lepiej zadbać. Wiem, że to może nie mieć dla ciebie sensu, ale kiedyś to zrozumiesz. On wróci, zobaczysz. Tylko musisz na niego poczekać i o niego zawalczyć.
-A co z Luke'iem?
-Sama odpowiedz sobie na to pytanie. O kogo będzie walczyć twoje serce? O miłość z dzieciństwa, czy o letni romans z Santa Cruz? - zapytała. Złożyła pocałunek na moim czole i skierowała się w stronę wyjścia z pokoju.
-Mamo, przepraszam, ale nie pojadę z wami nad morze.
-Dlaczego?
-Muszę wrócić do Manchesteru. Będę walczyć o to, co kocham. - powiedziałam. Mama uśmiechnęła się i pokiwała głową. Wiedziała, że postąpiłam dobrze. Zerwałam się z łóżka i zaczęłam pakować swoje walizki. Wyrzuciłam wszystko z szafy. Nie miałam czasu. Sprawdziłam najbliższy pociąg do Manchesteru. Jest za 50 minut. Zbiegłam z moimi rzeczami na dół. Poprosiłam rodziców, żeby podwieźli mnie na stację. Pożegnałam się z nimi i jak najszybciej kupiłam bilet. Wszystko działo się tak szybko, że nie spostrzegłam się, kiedy siedziałam już w pociągu do mojego miasta. Wyciągnęłam z torby telefon i napisałam wiadomość.

Ja: Będę walczyć, rozumiesz? Nie pozwolę Ci odejść po raz kolejny. Zrobię wszystko, żebyś wrócił, Niall.


***
Ups, trochę nam się wszystko komplikuje. Znaczy mi, bo nie wiem co mam pisać. xd Mam nadzieję, że ten wątek wam się spodoba. Poszukiwania Niall'a czas zacząć!

wtorek, 29 marca 2016

Rozdział 27.

Nieznany: Dean jednak nie wyszedł z wprawy. Życzę powodzenia w dalszym poszukiwaniu informacji. Złap mnie, Jenny, jeśli potrafisz. T.

Nie wytrzymałam. Opadłam na stojącą obok mnie kanapę i wzięłam głęboki wdech. Łzy popłynęły po moich policzkach. Czułam, że powoli tracę kontrolę nad swoim ciałem, nad całym moim życiem. Zaczęłam się trząść. Sama nie wiem czemu. Czy to przez płacz? Czy to przez chłód który poczułam? Czy to przez moją cholerną bezradność? Po raz kolejny usłyszałam dźwięk dochodzącego sms-a.

Nieznany: Zanim to ja złapię Ciebie.

Niall i Dean spojrzeli na komputer. Blondyn walnął z całej siły w biurko.
-Zabiję go! Zapierdolę go własnym rękami! Najpierw jego potem siebie! - krzyknął Horan i wszedł na górę po schodach. Niewiele myśląc pobiegłam za nim.
-Niall? Co Ty wygadujesz? - krzyknęłam za nim. Zatrzymał się w korytarzu. Wziął głęboki oddech.
-Nie widzisz tego?! - zapytał. Skuliłam się pod jego gniewnym tonem. Nigdy nie mówił do mnie w ten sposób.
-Nie rozumiem o czym mówisz. - wyszeptałam.
-Jak możesz tego nie rozumieć?! Do cholery, Jenny! Wszystko, wszystko co złe przytrafia Ci się przeze mnie! Zawsze, kurwa, zawsze! Wpierdalam Ci się w życie, a potem rozwalam je na małe kawałeczki! Jestem pieprzonym potworem! Nie pozwolę, żebyś po raz kolejny przeze mnie cierpiała. Jeśli Brown chce kogoś dorwać, to niech zabije mnie, a nie Ciebie. To moja wina, moje problemy i już więcej nie będę Cię w nie plątał. To koniec, Jenny. - powiedział i patrzył na mnie intensywnym wzrokiem.
-Niall, nie... - wyszeptałam i wybuchłam płaczem. Podeszłam do niego i zaczęłam szarpać za jego koszulkę. - Słyszysz?! Nie możesz mi tego zrobić! - krzyczałam na niego i biłam w klatkę piersiową. - Chcesz mnie tak teraz zostawić?! - nie przestawałam go uderzać. Złapał mnie za moje nadgarstki i odsunął od siebie. Puścił mnie, a ja momentalnie upadłam na kolana. Siedziałam na środku korytarza. Zalana łzami. Już nie krzyczałam. Patrzyłam tylko na niego. Moje serce po raz kolejny dostało bardzo mocny cios. Po raz kolejny od niego. Nie wiem ile jest jeszcze w stanie wytrzymać. Moje serce. To jest jak z futbolem amerykańskim. Za każdym razem, gdy gracz dostaje cios, tworzy się na jego mózgu mała blizna nie zauważalna dla lekarzy. Aż w końcu po nieskończonej ilości uderzeń, mózg nie wytrzymuje. Gracz zaczyna wariować, aż w końcu ze swojej bezradności kończy ze swoim życiem. Tak jest z moim sercem. Każdy ból w nie zadany, każdy cios w jego kierunku powoduje, że pojawia się na nim niedostrzegalna rana. A najgorsze jest to, że nie wiem ile będzie w stanie jeszcze przetrwać póki nie przestanie funkcjonować. I siedzę na tym korytarzu. Cała zalana łzami. W domu Dean'a Knightley, który obserwuje całą sytuacje z drzwi od piwnicy. Patrzę, jak wysoki, niebieskooki blondyn wycofuje się w stronę wyjścia. Z ruchu jego warg mogę odczytać jedynie "przepraszam". Odwraca się i wychodzi. Zamyka za sobą drzwi. Drzwi, w które bezradnie patrzę się przez następne minuty. Drzwi, przez które wyszedł Niall. Drzwi, przez które opuściła mnie miłość mojego życia. Drzwi, których widok zapamiętam do końca mojego życia. Drzwi, które zmieniły tak wiele. Drzwi, które zakończyły wszystko, łącznie z moim życiem.

***
Na początku: pleaseee, don't hate me.
Nie chciałam, żeby ciągle było dobrze. Jak to mówią: jak się wali, to wszystko.
Ot, taki smutny rozdział.
Chciałam Was też poinformować, że za miesiąc mam maturę, więc mogę być nieobecna przez ten czas. Ale obiecuję, że po maturze będę pisać częściej i dłużej. xx